Jaki rok, taka drużynówka. Zachód triumfuje.
Tak jak UK Championship było syntezą mijającej dekady w światowym snookerze, tak Drużynowe Mistrzostwa Polski objęły to, co działo się przez ostatnich 12 miesięcy na krajowym podwórku.
Tak jak UK Championship było syntezą mijającej dekady w światowym snookerze, tak Drużynowe Mistrzostwa Polski objęły to, co działo się przez ostatnich 12 miesięcy na krajowym podwórku.

   Zwyciężyła drużyna Hot Shots & Sezam. Trzech zawodników z trzech różnych miast, mocno związanych jednak z zielonogórskim klubem. Krzysztof Wróbel - najlepszy w tym sezonie w rozgrywkach zagranicznych - 1/8 finału Mistrzostw Europy (zaledwie kilka bil od awansu do ćwierćfinału), najsilniejszy punkt reprezentacji na Drużynowych ME, dobrze grający w cyklu PIOS. Marcin Nitschke - brutalnie wyeliminowany z rywalizacji w pierwszym kwartale, późniejsza seria 18 kolejnych wygranych meczów w PORS 4* wywindowała go na pierwsze miejsce w rankingu. W czarnej koszuli gra w turniejach do dziś. I wreszcie Adam Stefanów - najbardziej utytułowany zawodnik sezonu. Zaskakujący tytuł we Wrocławiu (MP U19) i ten bardziej spodziewany - w Krakowie (MP U16). W "dorosłym" turnieju ciągle bez zwycięstwa. Do ubiegłej niedzieli.

   Drugie miejsce, nieco zaskakująco, dla drużyny wrocławskiej Fuga Mundi. Lider zespołu, Marek Zubrzycki, miałby za sobą bardzo przeciętny sezon, gdyby nie dwie najważniejsze imprezy w roku i dwa srebrne medale. Oba wywalczone na lubelskich stołach, dzięki żelaznej konsekwencji taktycznej i świetnej technice gry. Pomimo braku oszałamiających brejków. W drużynie z wychowankami - sporadycznie grającym Pawłem Kochem, w najlepszych czasach wiceliderem rankingu i młodym Kamilem Pilarskim, brązowym medalistą MP U16.

   Trzecia lokata dla drużyny stołecznej. Michał Zieliński - snooker szybki, efektowny, tytułem Mistrza Polski zamknął dyskusje na temat przynależności do czołówki. Rafał Górecki - od zawsze groźny, grający ledwie kilka razy w sezonie. Przywództwo Jarosława Kowalskiego, już teraz jednej z legend polskiego snookera.

   Zwycięstwo lubusko-wrocławskiej drużyny było bezdyskusyjne. Właściwie dopiero w półfinale rywale mieli coś do powiedzenia. Znakomita defensywa Marcina Nitschke i Krzysztofa Wróbla na pierwszych dwóch zmianach nie pozwoliła Rafałowi Góreckiemu rozwinąć skrzydeł. Przy pokaźnej stracie, tuż po osiągnięciu dolnej granicy zmiany, Michał Zieliński zmienił starszego kolegę w trakcie brejka (!), jednak nie udało mu się odrobić strat. Gdy prowadząca drużyna wykonała kolejne dwie zmiany, wydawało się, że losy meczu są już przesądzone. Grający po raz drugi Marcin Nitschke przy stanie 263:114 po wbiciu bili zielonej za siedem punktów (w rozgrywkach drużynowych to możliwe) uzyskał pozycję do czerwonej po rozbiciu. Dokładności nie wystarczyło, by mecz rozstrzygnąć jeszcze w tym podejściu.

   Michał Zieliński miał przed sobą bardzo trudne wyzwanie. Na stole nie było jednak ani jednej bili, która przekraczałaby jego możliwości. Żeby wygrać dla swojej drużyny awans, musiał uzyskać 166 punktów w jednym podejściu. To około 40-50 kolejnych wbitych bil. Epickiego zwycięstwa jednak nie było, skończyło się po zepsutej pozycji na czarnej przy 33 punktach na liczniku. A ponieważ Michał czarną próbował wbijać (nieskutecznie), zakończenie meczu było formalnością.

   Drugi półfinał był dużo bardziej wyrównany. Nastawiona na defensywę drużyna wrocławskiej Fuga Mundi pokonała Młodych Rzeźników 284:221. Doświadczenie wzięło górę i mimo że sukcesy indywidualne w tym sezonie przemawiały na korzyść juniorów, to rywalizacja zespołowa rządzi się swoimi prawami.

   Mecz o trzecie miejsce dostarczył minimalnych emocji. Rozpoczynali Kacper Filipiak (Młodzi Rzeźnicy) i Michał Zieliński (Ciapeks Team). Aktualny Mistrz Polski brejkiem siedemdziesięciopunktowym ustawił przebieg meczu, a druga zmiana w Ciapeks Team odbyła się przy stanie 100:1. Bezpieczna przewaga została utrzymana i brązowe medale trafiły do Kowalskiego, Góreckiego i Zielińskiego.

   Mecz finałowy miał jednostronny przebieg. Blisko 180-punktowa przewaga na tym szczeblu rozgrywek i w meczu do 280 punktów to pogrom. Dla wrocławian srebny medal to najlepsze osiągnięcie od ośmiu lat, drużyna Hot Shots & Sezam według wszelkich posiadanych przez nas archiwów jest pierwszą, która obroniła tytuł. Co prawda w nieco zmienionym składzie, jednak trzon został zachowany.

   Podsumowanie takiego roku nie mogło nie odbyć się w Lublinie. Klub Masters był najważniejszą areną tegorocznych rozgrywek - gościł Mistrzostwa Polski i dwa turnieje czterogwiazdkowe. Było też zjawisko w krajowych warunkach rzadkie - liczna publiczność.

   Jednak rok 2009 nie był czasem łatwym w polskim snookerze. Odbiło się to zwłaszcza na sobotnich rozgrywkach. Mała liczba zapisanych drużyn, nieliczna początkowo ekipa sędziowska, brak atmosfery turniejowej, wiele jednostronnych meczów... Pierwszy dzień gier zdominowały rozmowy przy stołach niepokrytych suknem.

   Medale w imprezach mistrzowskich polscy snookerzyści zdobywali w tym roku w rekordowej liczbie miast - Warszawie, Wrocławiu, Lublinie, Kawęczynku, Zielonej Górze i Krakowie. Pozostaje życzyć zawodnikom, kibicom, sędziom, działaczom, żeby tę listę w 2010 roku poszerzyć o jakieś miasto na Malcie, w Rumunii, a może nawet w Syrii...

TIJ
www.snooker.pl


powrót do strony głównej


© 2009 All rights reserved - Marcin Nitschke 2012